Obalamy mity

Fizjo Body Med

Poniżej przedstawiamy mity leczenia popularnych schorzeń krążące w świecie fizjoterapii i tłumaczymy, jak powinna wyglądać skuteczna fizjoterapia.

Łokieć tenisisty

DIAGNOZA: ŁOKIEĆ TENISISTY

MIT LECZENIA: UNIERUCHOMIENIE KOŃCZYNY I MASAŻ POPRZECZNY

Nazwa łokieć tenisisty wywodzi się od częstej kontuzji dotykającej osoby trenujące zawodowo lub też rekreacyjnie tenis ziemny. Wbrew pozorom nie jest to jedyna grupa ludzi, która boryka się z uporczywymi bólami okolicy łokcia. Zapalenie bliższego przyczepu mięśni prostowników może dopaść równie sportowców, ale także osoby niemające na co dzień do czynienia ze sportem. W tej drugiej grupie zwykle wymienia się pracowników fizycznych, pracujących przy komputerze, a także długotrwale obciążających jedną kończynę.

Popularne leczenie skupia się przede wszystkim na podaniu leków przeciwzapalnych, unieruchomieniu łokcia w celu zmniejszenia dolegliwości, czy stosowaniu zabiegów fizykalnych. Samo unieruchomienie stawu łokciowego znacznie pogarsza sytuację. Co prawda, ból nie będzie aż tak odczuwalny, jak podczas ruchów, czy dźwigania, ale spowoduje to upośledzenie transportu substancji odżywczych do rejonu, który tych składników potrzebuje teraz więcej niż zwykle! Leki przeciwzapalne, czy zabiegi fizykoterapeutyczne pomogą w zwalczeniu toczącego się stanu zapalnego. Tylko czy rzeczywiście chcemy gasić wiaderkiem pożar, czy raczej zlokalizować ognisko problemu i dzięki temu zwalczyć problem już u źródła?

Dysfunkcja w obrębie mięśni prostowników nadgarstka (przyczepione do nadkłykcia bocznego kości ramiennej, czyli tej wystającej kości z boku łokcia) powstaje w wyniku zaburzenia cyrkulacji płynów ustrojowych do okolic stawu łokciowego (które są i tak dość słabo ukrwione). Prostowniki nadgarstka już w tym momencie przestają wydajnie pracować. Powoli pojawiają się zlepienia w obrębie bruzd mięśniowych, które napędzają błędne koło napięć, bólu i dalszego niedokrwienia tkanek. Rozpoczyna się rozwój stanu zapalnego, zdolnego z czasem do wzrostu i pogorszenia ogólnego stanu.

Znajomość mechanizmu łokcia tenisisty pozwala swobodnie zaplanować terapię, która powinna być skupiona na przywróceniu prawidłowego przepływu krwi żylnej i tętniczej, a także rozluźnienie nadmiernie napiętych struktur w obrębie kończyny. Masaż poprzeczny sam w sobie nie przywróci prawidłowej funkcjonalności tkanek, jednak ukierunkowanie na konkretny cel, z pewnością ułatwi autoregenerację.

Uszkodzenie łąkotek

DIAGNOZA: USZKODZENIE ŁĄKOTEK

MIT LECZENIA: OPERACJA CHIRURGICZNA

Uszkodzenie łąkotek występuje często przy urazach w obrębie stawu kolanowego. Wyróżnia się wiele typów uszkodzeń, od których zależy proces leczenia i rehabilitacji. Lekarze często sugerują, że do wyleczenia jest konieczny zabieg. Czy aby na pewno tak jest? Z praktyki w gabinecie fizjoterapeutycznym wynika, że w większości przypadków wcale nie musi dochodzić do chirurgicznej interwencji. Dlaczego tak jest? Już tłumaczymy.

Łąkotki to półksiężycowate amortyzatory w ciele ludzkim. Ze względu na ukrwienie łąkotki dzieli się na 3 strefy: czerwoną, różową i białą. Kolor świadczy o stopniu ukrwienia, a co za tym idzie o możliwościach regeneracyjnych – im struktura posiada więcej naczyń krwionośnych, tym proces gojenia zachodzi szybciej. Ich zewnętrzne części zbudowane są z tkanki włóknistej. Leżą w bliskim sąsiedztwie z torebką stawową, przez co są bardzo dobrze unaczynione. Obszary położone bliżej wewnętrznej części stawu kolanowego składają się z tkanki chrzęstno-włóknistej (strefa biała, która nie posiada unaczynienia), a odżywiane są poprzez maź stawową. Dokonuje się to za przyczyną zmiennego ciśnienia, które następuje podczas ruchu.

Pierwszy wniosek jaki się nasuwa, to aby szybciej doszło do regeneracji łąkotki, która została uszkodzona w tzw. białej strefie, należy zapewnić ruch w stawie kolanowym, a nie ograniczać jego funkcje. Dodatkowo manualna praca terapeuty stwarza odpowiednie warunki w ciele, aby polepszyć odżywienie okolicy kolana, w tym łąkotek (zwłaszcza ich części czerwonej, czyli posiadającej naczynia krwionośne), co będzie sprzyjać szybszej ich regeneracji.

Sugerowany często zabieg szycia łąkotek wydaje się bezpodstawny, biorąc pod uwagę powyższe informacje. Decydując się na taki zabieg, należy liczyć się z długotrwałym ograniczeniem ruchu w stawie kolanowym, obrzękiem i bólem. Wszystkie te czynniki opóźniają proces samoregeneracji łąkotki, która nie jest w stanie w tych warunkach prawidłowo się goić. Innymi niepożądanymi skutkami ingerencji chirurgicznej są obniżenie sprawności kontuzjowanej kończyny, spadek jej siły i czucia głębokiego. Dlatego, zanim podejmie się decyzję o chirurgicznym leczeniu, warto skonsultować się z fizjoterapeutą, który bardzo często jest w stanie przywrócić sprawność kończynie.

Kolano skoczka

DIAGNOZA: KOLANO SKOCZKA

MIT LECZENIA: ĆWICZENIA W ODCIĄŻENIU

Kontuzja Roberta Lewandowskiego to ostatnio głośny i chwytliwy temat, zdaniem niektórych źródeł boryka się on od jakiegoś czasu z „kolanem skoczka”. Wydaje się to dość zaskakujące ze względu na czas trwania jego rekonwalescencji, a to z uwagi na fakt iż większość przypadków tej kontuzji jest trudna do pełnego wyleczenia w 30 minut. Na jednej z popularnych stacji telewizyjnych wypowiadali się specjaliści na temat leczenia tego schorzenia. Delikatnie rzecz ujmując: zaproponowane metody nie mają wiele wspólnego z aktualnymi i najefektywniejszymi sposobami leczenia kolana skoczna. Terapia miała zostać oparta na zimnych okładach bolesnego miejsca, w późniejszym czasie ćwiczeniach w odciążeniu, magnetoterapii, ultradźwiękach i generalnie wszystkim co będzie jedynie łagodziło ból oraz ewentualny stan zapalny. Nadal jednak nie wiadomo jak poradzić sobie z przyczyną tego problemu.

Ból przyczepu dalszego mięśnia czworogłowego uda, czyli ból poniżej rzepki, zwany potocznie kolanem skoczka pojawia się u osób aktywnych fizycznie, szczególnie tych uprawiających dyscypliny wymagające ekscentrycznej pracy wyżej wspomnianego mięśnia. Niektórzy wspominają tu o entezopatii, a więc mówiąc krótko: zawodnik skacze, robi przysiady i wszystko co angażuje mocno mięsień czworogłowy co z biegiem czasu powoduje liczne mikrourazy na przyczepie ścięgna. Konsekwencją jest kumulacja tych mikrourazów i powstanie bólu oraz stanu zapalnego. Sami przyznacie, że to dość logicznie brzmiące wytłumaczenie. Popatrzmy jednak na to z drugiej strony.

Zawodowy piłkarz mocno obciąża przywodziciele uda poprzez treningi i mecze, co prowadzi do ich nieustannego napięcia. Wiedząc, że przez rozwór przywodzicieli przechodzi m.in. tętnica udowa oraz żyła, to czy przypadkiem na skutek restrykcji tkankowej wokół tych struktur nie dojdzie do wzrostu ciśnienia w obrębie wspomnianych naczyń krwionośnych? Z kolei wzrost ciśnienia spowoduje upośledzenie odpływu krwi z żyły udowej. Jakim więc cudem możemy spodziewać się efektywnego leczenia stanu zapalnego w stawie kolanowym? Wspomniane wcześniej zabiegi fizykalne jak ultradźwięki czy zimne okłady doprowadzą jedynie do KRÓTKOTRWAŁEGO zmniejszenia dolegliwości bólowych! Z tego powodu uwolnienie tętnicy udowej oraz podkolanowej (poprzez usunięcie restrykcji tkankowych na ich przebiegu) spowoduje bardziej wydajny odpływ wszystkich substancji, które są odprowadzane naczyniami żylnymi. Dzięki temu organizm będzie w stanie efektywnie leczyć się, a objawy takie jak ból czy stan zapalny znikną w mgnieniu oka.

To tak naprawdę jedynie wierzchołek góry lodowej, ale mamy nadzieję, że chociaż częściowo i w prosty sposób przedstawiliśmy prawidłowy sposób terapii "kolana skoczka".

Kolano skoczka

DIAGNOZA: ZESPÓŁ CIEŚNI NADGARSTKA

MIT LECZENIA: INTERWENCJA CHIRURGICZNA

Wpisując w wyszukiwarkę hasło "cieśń nadgarstka" i analizując jakie postępowanie powinno być wdrożone przy tym schorzeniu, znajdujemy artykuły które właściwie można streścić w jednym zdaniu: „idź na zabieg chirurgiczny”. Jednak czy użycie skalpela jest rozwiązaniem tego problemu?

Zespół cieśni nadgarstka to popularna nazwa zespołu bólowego okolic nadgarstka i ręki. Często dochodzi do drętwienia oraz mrowienia przedramienia, nadgarstka i dłoniowej części trzech pierwszych palców (tj. kciuka, palca wskazującego i środkowego). Jest to spowodowane uciskiem na nerw pośrodkowy, który unerwia czuciowo ww. palce. Nomenklatura medyczna tłumaczy, iż jest to wynik ucisku więzadła poprzecznego, które otacza od strony dłoniowej nadgarstek wspomnianą strukturę nerwową. Oczywiście nie jest to do końca prawda, ponieważ problem w samym nadgarstku dla większości przypadków jest jedynie objawem tego, co się dzieje powyżej.

Wiadomo, że splot ramienny jest położony pomiędzy mięśniami pochyłymi w obrębie szyi. W jego skład wchodzi m. in. nerw pośrodkowy, który jest najbardziej narażony na ucisk ze względu na swoje ułożenie. Automatycznie nasuwa się pytanie: czy lecząc cieśń nie powinniśmy koniecznie sprawdzić czy na przykład w tym miejscu nie ma jakichś restrykcji tkankowych? One z kolei mogą doprowadzić do ucisku korzenia, a co za tym idzie - do wywołania objawów w końcowym fragmencie nerwu. Tego typu restrykcje mogą spowodować utrudnione usuwanie stanu zapalnego wokół nadgarstka, a co za tym idzie problematyczne gojenie. Lekarze i strony internetowe często namawiają na operacyjne zwiększenie światła w kanale nadgarstka, czyli po prostu na przecięcie zdrowej tkanki jaką jest więzadło poprzeczne nadgarstka. Chcą w ten sposób poszerzyć przestrzeń dla opuchniętych struktur wewnątrz kanału. Jednak czy stworzenie takiej sytuacji nie jest leczeniem objawowym i za jakiś czas ponownie wrócimy do punktu wyjścia?

Jak powszechnie wiadomo, również sama operacja niesie za sobą ryzyko powikłań, uciążliwych zrostów, bólu i długotrwałego procesu rekonwalescencji. Według badań przedstawionych w czasopiśmie British Journal of Medicine po upłynięciu 3 tygodni od zabiegu na ból w okolicy blizny narzekała połowa pacjentów. Ok. 70% pacjentów zgłosiło brak uczucia drętwienia i mrowienia po 3 miesiącach od operacji, a czas powrotu do pracy wynosił średnio 28 dni. Niestety utrzymujący się ból i dyskomfort po zabiegu chirurgicznym, a także długi czas powrotu do normalnej funkcjonalności, nie przemawiają za tym sposobem rozwiązania problemu. Zabiegi rehabilitacyjne przepisywane przez lekarzy często opierają się na zabiegach fizykalnych takich jak laser czy magnetoterapia, aczkolwiek tego typu leczenie ukierunkowane jest jedynie na złagodzenie objawów. Fizykoterapia doprowadzi do zmniejszenia obrzęku, a przez to ustąpienia ucisku na nerw pośrodkowy w okolicy nadgarstka, jednak nie wpłynie na zmniejszenie restrykcji tkankowych choćby na wyżej wspomnianym poziomie mięśni pochyłych. Wynikiem takiego postępowania jest fakt, że efekt terapeutyczny (o ile w ogóle występuje) ma charakter chwilowy.

Prawidłowo prowadzona rehabilitacja powinna więc polegać na odnalezieniu przyczyn powstających objawów i uwolnieniu restrykcji tkankowych, często oddalonych od samego kanału nadgarstka. Dopiero wtedy możliwe jest wyeliminowanie faktycznego źródła problemu i pozbycie się uciążliwych dolegliwości, bez użycia chirurgicznego skalpela.

Kolano skoczka

DIAGNOZA: ZESPOŁY BÓLOWE KRĘGOSŁUPA

MIT LECZENIA: LECZENIE OBJAWOWE CZY PROBLEM ZAWSZE DOTYCZNY SAMEGO KRĘGOSŁUPA?

Bardzo często do gabinetów lekarskich i fizjoterapeutycznych trafiają osoby z uciążliwymi powracającymi bólami pleców, zwłaszcza okolicy lędźwiowej. W przyczynach tych długotrwałych, nawracających dolegliwości zwykle upatruje się siedzący tryb życia, pracę stojącą, złą postawę, co prowadzi do zmian zwyrodnieniowych, które przecież muszą boleć. Inną dość popularną diagnozą jest otyłość oraz często „wypadający” dysk, który jak raz „wypadnie” to skazuje chorego na ból do końca życia. Te pseudo rozpoznania nie są odosobnionymi przypadkami. Spora część pacjentów przychodzi do naszego gabinetu z przekonaniem o trafności wcześniej wspomnianych diagnoz lekarskich. Praktyka odbiega znacząco od tych schematów. Ale zacznijmy od początku...

W związku z dyskomfortem okolicy okołokręgosłupowej, leczenie najczęściej skupia się na strukturach położonych w najbliższej okolicy, mięśniach przykręgosłupowych, które są nadmiernie napięte. Niejednokrotnie osoby borykające się z bólem pleców będą miały asymetryczne napięcie. Przyjmijmy założenie, że przychodzi do nas osoba z bólem odcinka lędźwiowo-krzyżowego. Po zbadaniu i przeanalizowaniu dolegliwości dochodzimy do wniosku, iż po jednej stronie jest zwiększony tonus spoczynkowy (napięcie) mięśnia pośladkowego średniego w stosunku do drugiej strony. Patrząc przez pryzmat mięśni, wypadałoby wzmocnić ten sam mięsień po stronie przeciwnej, a po stronie, gdzie występuje zwiększone napięcie wprowadzić aktywności rozciągające. Musimy jednak odpowiedzieć sobie na najważniejsze pytanie: dlaczego jeden mięsień jest bardziej napięty od drugiego? Od tego, że tylko siedzimy na jednym pośladku? Prawdę powiedziawszy ciężko jest siedzieć tylko po jednej stronie lub angażować do pracy tylko połowę naszego ciała. Z tego powodu w czasie terapii powinno się uwzględniać struktury, które mogą powodować odruchowe napięcie konkretnej tkanki (w tym przypadku mięśnia pośladkowego średniego). W praktyce wygląda to w ten sposób, że nie dotykając ww. mięśnia, a działając na tkankach, które mają bezpośredni wpływ na jego napięcie, możemy po chwili zauważyć identyczny tonus mięśniowy po obu stronach. W tym momencie wszystkie założenia o ćwiczeniach można odłożyć na bok. Dzieje się tak, ponieważ mięśnie są tylko „wykonawcą poleceń” i z jakiegoś powodu reagują one napięciem. Działając natomiast wbrew sygnałom wysyłanym przez organizm, nigdy się nie wyleczymy. Tego typu napięcia stanowią dla nas informację od organizmu, że gdzieś występuje problem.

Podobnym przykładem może być uszkodzenie samochodu, podczas którego nagle zapalają się trzy kontrolki. W pierwszej chwili można przypuszczać, że w tym samym momencie zepsuły się trzy różne elementy. Jednak, gdy zaczynamy szukać rozwiązania tego problemu, dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę uszkodzony jest tylko jeden przewód, będący tak naprawdę łącznikiem wszystkich niedziałających części. Idąc dalej – wymiana elementów, które początkowo postrzegaliśmy za wadliwe, nie stanowi rozwiązania przyczyny problemu. Dopiero znajdując pierwotne podłoże uszkodzenia, spowodujemy że kontrolki zgasną i to bez konieczności wymiany tych wszystkich urządzeń.

Załóżmy, że osoba przychodząca do gabinetu z bólem w okolicy lędźwiowo-krzyżowej kręgosłupa cierpi także z powodu nieregularnych wypróżniań lub ma problemy z trawieniem niektórych substancji. Nieprawidłowości w działaniu naszych narządów wewnętrznych powodują wzmożenie ich napięcia. Ten patologiczny stan skutkuje z kolei na napięcie otrzewnej, który z łatwością można porównać do worka zawierającego nasze trzewia. Otrzewna przyczepia się do przedniej ściany pleców, a stąd już bardzo blisko do bólu lędźwi. W tak bardzo uproszczonym schemacie przyczynowo - skutkowym widać, że dolegliwości bólowe konkretnego miejsca, nie zawsze muszą świadczyć iż ten obszar stanowi powód naszego problemu.

Podsumowując, najlepszym rozwiązaniem jest odnalezienie prawdziwego źródła problemu, którym niejednokrotnie może być obciążony metabolicznie narząd wewnętrzny. Na szczęście popularność tzw. Terapii wisceralnej (narządów wewnętrznych) z dnia na dzień jest coraz większa, to z kolei stwarza dobre rokowania na pracę z pierwotną przyczyną dolegliwości bólowych kręgosłupa. Przywrócenie prawidłowej mobilności (ruchomości) narządów spowoduje przerwanie wyżej wspomnianej kaskady bólu, a ból pleców zniknie na długi czas.

Oczywiście jest to jedna z wielu możliwości powstania dolegliwości w obrębie dolnego odcinka kręgosłupa. Jednak każdy człowiek jest inny i powinien być diagnozowany indywidualnie. Może innym razem przyczyna dolegliwości znajdzie się zupełnie gdzieś indziej?